niedziela, 5 kwietnia 2015

Be vegetarian!

Okey. Przyznam się już  w pierwszych linijkach. Do tematu podchodziłam wiele razy. Ciągle mówiłam sobie : "Od dziś kończę z mięsem." albo układałam plan posiłków wykluczając z nich produkty pochodzenia zwierzęcego. Co z tego wyszło? NIC. Ale może powinnam zacząć od początku.


  • Dlaczego chcę zrezygnować z mięsa?
    Może nie tyle, co ze względów dietetycznych, co etycznych. Dlaczego inne stworzenia mają cierpieć za to, że jesteśmy mięsożerni? Kto dał nam taką władzę, decydowania nad życiem czy śmiercią? NIKT. Nie możemy tak po prostu pokazywać palcem i mówić: "ty zginiesz dzisiaj o 13:00, a ty 2 godziny później". Ludzie są stworzeniami wszystkożernymi, co zdecydowanie ułatwia wybór. Możemy jeść i mięso, i rośliny. Wykluczenie jednego z nich z diety nie spowoduje armagedonu. 
  • Co przyczyniło się co do mojej decyzji?
    Za każdym razem, kiedy jem kiełbasę, szynkę czy kurczaka, staje mi przed oczami rzeź. Mam ją przedstawioną jak na dłoni, jakbym oglądała program telewizyjny. Ty gnieżdżące się blisko siebie stada bydła, kur czy świń. Wydaje mi się, że nigdy nawet nie pomyślałabym o takim sposobie życia, gdyby nie pewne zdarzenie z mojego dzieciństwa. Miałam 8 może 9 lat. Odwiedzałam wówczas babcię, która miała w swoim posiadaniu wiele hektarów, oborę, ogólnie gospodarkę rolną. Kazano mi wejść do domu i się czymś zająć. Z początku posłusznie wykonałam polecenie. Jednakże jak to dziecko, ciekawość nie dawała mi spokoju. Czułam wewnętrzną potrzebę odkrycia ogromnej tajemnicy jaką przede mną skrywano. Wyjrzałam przez małe okienko w drzwiach. (Idealnie nakierowane na wejście obory). Chyba nie trzeba kończyć, co zobaczyłam? Trafiłam na moment otumaniania zwierzęcia. Rzeźnik bezlitośnie uderzał w głowę świni . Jej pisk spowodowany bólem pamiętam do dziś. Zatkałam wówczas uszy, jednak nie zaprzestałam obserwacji. Związali jej nogi i powiesili za nie. Ostatnim krokiem było podcięcie gardła, z którego natychmiast zaczęła się sączyć krew. Łącznie spłynęły 4 duże wiadra. Na koniec rzeźnik wziął się za oporządzanie. (y) Mówiąc szczerze teraz, w tym wieku jakim jestem, przywykłam do takiego widoku. Wiem, że ludzie robią tak na całym świcie. Często nawet i gorzej obchodzą się z ofiarą. Mimo to, jako mała dziewczynka, przeżyłam nie małą traumę. 
Powiem najprościej jak się da. NIE JESTEM wegetarianką, jednak z całego serca chciałabym nią zostać. Tym, co mi przeszkadza, jest wrodzona miłość do mięsa. Od dziecka byłam na nim chowana. Tu kurczaczek, to kiełbaska, a może spróbujesz indyka? Wiem, że robię źle, gdy jem. Mimo to, niezwykle ograniczam jego spożywanie. Już nie pochłaniam mięsa w takich ilościach jak kiedyś. ALE TO JESZCZE ZA MAŁO.